Helloween chce uciekać
Chyba wszyscy potrafimy zanucić co najmniej pierwsze słowa piosenki grupy Pink Floyd ze słynnego albumu „The Wall”, rozpoczynającej się od słów we don’t need no education (dosłownie: nie potrzebujemy żadnej edukacji), czyli drugiej części utworu „Another Brick In The Wall”. Klasyka.
Motyw buntu przeciwko zastanemu porządkowi, tak fantastycznie wyśpiewany przez Brytyjczyków z Pink Floyd, pojawia się także wielokrotnie w heavy metalu. Jednym z bardziej znanych kawałków o podobnej wymowie jest najpopularniejszy utwór protoplastów power metalu – niemieckiej grupy Helloween, „I Want Out”. W przeciwieństwie do wielu innych jest to jednak piosenka, która zaskakuje swym pozytywnym, wręcz triumfalistycznym, jakże typowym dla stylistyki power metalu, brzmieniem.
“I Want Out” – Helloween
„Chcę uciec” – Helloween
Oficjalny teledysk do utworu Helloween „I Want out” z 1988 roku (wersja HD). (źródło YouTube)
Wymowa tekstu jest dość czytelna; utwór opowiada o tym, w jaki sposób społeczeństwo usiłuje niemal od pierwszych chwil naszego życia wpływać na to, co myślimy, robimy i jakie decyzje podejmujemy. Już pierwsze wersy tekstu od razu jasno dają nam znać, co o tym myślą muzycy Helloween: gdy tylko nasze życie się zaczyna, jesteśmy wtłaczani w schematy. Nikt nas nie pyta, jacy chcemy być, w szkole uczą cię, co masz myśleć. Jednocześnie autor tekstu – Kai Hansen, ówczesny gitarzysta i wokalista grupy – trafnie zauważa, że tak naprawdę każdy mówi coś innego, ale wszyscy są przekonani, że to właśnie oni wiedzą najlepiej. Krótko mówiąc, każdy ma swoją rację, a problemy z reguły zaczynają się wtedy, gdy ktoś usiłuje swoją prawdę narzucić innym, bez brania pod uwagę, czy ktoś tego chce, czy nie.
Zespół Helloween w 1988 roku. Od lewej Ingo Schwichtenberg, Michael Weikath, Michael Kisske, Kai Hansen, Markus Groskopf (źródło FaceBook)
Oczywiście, na tę delikatną kwestię można popatrzeć z różnych punktów widzenia. Z jednej strony przekazywanie kolejnym pokoleniom pewnych kanonów cywilizacyjnych i uniwersalnych wartości jest czymś oczywistym, co trudno negować. Przykładowo, czy taką uniwersalną wartością nie jest choćby zasada „nie zabijaj”? Z drugiej jednak strony można negować przekazywanie pewnych utartych schematów, które okazują się panować tylko w pewnych okresach czasu (np. idei niewolnictwa czy akceptacji dla wojny jako środka wymuszania posłuszeństwa grup ludzi wyznających inne, uznane przez naszą, „lepszą” cywilizację, wartości). Salomonową odpowiedzią będzie pewnie stwierdzenie, że pewne wartości rzeczywiście kolejnym pokoleniom przekazane być muszą, choć niekoniecznie na zasadzie wymuszania jedynego słusznego sposobu myślenia. Ideałem byłoby pozostawienie młodemu pokoleniu przestrzeni na wypracowanie własnego światopoglądu na bazie kanonicznych wartości wypracowanych przez pokolenia poprzednie. Problem polega na tym, że granice są tutaj bardzo płynne i ich przekraczanie pod górnolotnymi pretekstami jest nagminne. Hansen zauważa też dość trafnie, że inni mówią mi, jak mam rozumieć rzeczy, które już widziałem jasno – takie wciskanie na siłę własnego światopoglądu kończy się niejednokrotnie właśnie gwałceniem samodzielnie wypracowanych poglądów młodych ludzi.
Efekty znamy aż za dobrze. Świetnie to ujął Hansen: gadają tak bez końca i nie chcą przestać. No bo przecież wszyscy wiedzą lepiej… Dlatego też wiele osób czuje, że w pewnym momencie ma już dość, a jedyną myślą, która została, to ta, że chcą stąd uciec, by żyć swe życie samodzielnie.
Najważniejsze jednak moim zdaniem przesłanie Hansen przekazuje w słowach: zamknijcie się i idźcie precz, bo to ja decyduję, jak ma być. No właśnie! Najważniejsze to nie zapominać, kto jest podmiotem, kto ma mieć ostatnie słowo w tej grze, która nazywa się: moje życie. To my jesteśmy tutaj najważniejsi, to my powinniśmy decydować, jak powinniśmy przeżyć własne życie. Nikt nie powinien mieć tutaj decydującego głosu poza nami samymi! Dlaczego?
Muzycy i na to umieścili w utworze odpowiedź: bo jest milion sposobów na to, jak wszystko rozumieć; milion sposobów, jak być głupcem; a na koniec i tak nikt z nas nie ma racji. Tak jest! To minimum wolności w decydowaniu o tym, jak żyć swe własne życie i jakim poglądom hołdować, to coś, co najlepiej pozostawić każdemu człowiekowi, gdyż w tym świecie ściera się tak wiele różnych, wzajemnie ze sobą sprzecznych idei, że doprawdy trudno arbitralnie orzec, które z nich tak naprawdę są rzeczywiście poprawne, a które fałszywe. I to również jest bardzo cenna myśl Hansena, którą warto uwypuklić. Bo z pozoru ten tekst wydaje się po prostu kolejnym z cyklu krytyki zastanego porządku, a jest czymś więcej – zawiera kilka jak najbardziej pozytywnych podpowiedzi, co warto zrobić, by przeżyć swe życie najlepiej, jak można, w zgodzie ze swoimi własnymi przekonaniami.
Ta podstawowa interpretacja utworu miesza się jednak z drugą, potwierdzoną w wywiadach i wypowiedziach muzyków Helloween. Rzecz w tym, że czasie, gdy pisany był ten utwór, Kai Hansen nosił się z zamiarem opuszczenia grupy, którą współzakładał i w której grał pierwsze skrzypce. Tytułowe „I Want Out” to zatem jego ówczesna potrzeba opuszczenia grupy, która zaczęła zmierzać jego zdaniem w niewłaściwym kierunku (podobno w opinii muzyka Helloween poszła po prostu w kierunku zbyt ostrym i agresywnym – Hansen preferował łagodniejsze rytmy).


Komentarze